main

O trudnej decyzji i kilku nerwowych miesiącach.

Z natury jestem pesymistką  fatalistką. Szklanka zawsze w połowie pusta, a jeżeli coś ma się nie udać to fiasko jest bliżej niż myślisz. Na szczęście od lat mam przy sobie przeciwny biegun,  który swoją nadludzką cierpliwością i optymizmem prowadzi mnie przez życie.  Biegun dodatni kilka miesięcy temu od niechcenia rzucił pomysł „A może jednak kupimy mieszkanie?”. Odruchowo pomyślałam, że przecież nie poradzimy sobie finansowo, że nie dostaniemy kredytu, że się nie da. Ale „niedasie” tłumiła wizja naszej trójki w metrażu pozwalającym na postawienie nogi i nie trafienie nią w kant mebla/sąsiedniej ściany/tyłeczka, któregoś z moich Panów (niepotrzebne skreślić).

Chociaż „niedaise” umilkły, to wewnętrznej panikarze nadal trzęsą się kolanka (serio – gdybym nie była sobą, to bym ze mną nie wytrzymała). Dziś wyjątkowo, bo dziś mój Biegun Dodatki zabiera mnie w bardzo ważną podróż. Chociaż to tylko dwa kilometry, to czuję się jakbym miała przelecieć lata świetlne. Dziś podpisujemy umowę rezerwacyjną. Wiem, że to nawet nie początek drogi do naszego mieszkania (pozdrawiam banki i naszą zdolność kredytową), ale dla mnie to solidna rozgrzewka. Sądny będzie początek nowego roku i czekanie na decyzję banku. Ale coraz bardziej wierzę w to, że to już tylko formalność (symulacje kredytowe wydają się potwierdzać moje zdanie 😉 ) i będziemy mogli zacząć, na razie wirtualnie, ale urządzać nasze mieszkanie. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem to już od sierpnia będziemy mogli wykończyć i urządzić nasze cztery kąty, a za rok o tej porze oficjalnie zmienimy adres.

Mamy ogromne szczęście, ponieważ w naszym, stosunkowo niewielkim mieście, od kilku lat wyrastają nowe bloki i kompleksy mieszkaniowe. Fakt, że mieszkanie kupimy prosto od dewelopera po części przyczynił się do podjęcia przez nas decyzji. Ma też dobrą lokalizację, w pobliżu są szkoły, przedszkole i kilka sporych marketów (mam wrażenie, że to pojawia się w każdym ogłoszeniu o sprzedaży mieszkań). Do pracy i tak musimy dojeżdżać.

Mieszkanie ma nieco ponad 60m kwadratowych, jest podzielone na trzy pokoje, osobną kuchnię i niewielką łazienkę. Ma też całkiem spory balkon (ponad 12,5m kwadratowych).

  mieszzkanie

A jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to powinno być tak…

home-made-blog-ideas-1

Przed nami kilka nerwowych miesięcy. Właściwie do dnia otrzymania decyzji z banku nic nie jest pewne, ale ciężko nie myśleć o tym mieszkaniu jak o naszym. W najgorszym wypadku zostawię Was z kilkoma inspiracjami i pomysłami. A to nie będzie takie złe 😉

agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *