baner

May your days be merry and bright

Witajcie! Bez zbędnych tłumaczeń i postanowień poprawy (nie ręczę za siebie ;D) przejdę do rzeczy. W tym roku moja silna wola była wyjątkowo słaba – choinka stoi ubrana już od kilku dni. Kuba jest wniebowzięty i co rano każe „śicić śinkę”, co  w wolnym tłumaczeniu brzmi mniej więcej jak „oświecić choinkę” 😉

IMG_4768

Przez to, że wyrosła u nas nieco wcześniej niż  planowałam, wcześniej wróci do pudełka, a ja będę udawać, że idzie wiosna i wszędzie rozstawię hiacynty. I pewnie tego dnia rozpocznie się spóźniona Zima Stulecia.

IMG_4778

W tym roku, jako że ubieranie choinki było u nas bardzo spontaniczne, nie miałam jakieś szczególnego pomysłu na nią. Za to moja mama jest mistrzynią świątecznych metamorfoz – trzy lata temu: czerwona, klasyczna; dwa:biało-srebrna, delikatna; rok temu – lila, biel i kryształki; plan na te Święta: ręcznie szyte ozdoby w bieli, czerwieni z odrobiną zielonego.

IMG_4765

Mamy taką coroczną tradycję z moimi dziewczynami – ja, moja mama, babcia, siostra i przyjaciółka naszej rodziny raz w roku, przed świętami wstajemy na dłuugo przed świtem i jedziemy na giełdę świąteczną. Chciałybyście nas widzieć rok temu, gdy w tym samym składzie osobowym, wiozłyśmy w trzydrzwiowej Toyocie Yaris trzy reklamówki szklanych bombek, naręcza obsypanych brokatem gałęzi, dwie spore wiklinowe gwiazdy i prawie dwumetrową choinkę :)

IMG_4745

Z tegorocznego wyjazdu przywiozłam pęk białych gałęzi lekko obsypanych srebrnym brokatem, wiklinową kulę, która stoi na parapecie w sypialni, gigantyczne szyszki i kilka szklanych bombeczek na mini choinkę Kuby, dokładniej rzecz ujmując pingwinka („binbinga”), policjanta („poditanta”), pociąg („potong”) i auto (akurat to mówi tak jak powinien).  Początkowo gałęzie stały w białej donicy, ale fajnie wypełniły łysawą choinkę.

IMG_4755

Impuls do ubrania choinki dopadł mnie niespodziewanie. Kubuś dopiero co zasnął, Tomek jeszcze nie wrócił z pracy, a ja właśnie spakowałam kilka gwiazdkowych prezentów (w tym roku jesteśmy do Świąt dobrze przygotowani i unikniemy gwiazdkowego szaleństwa). Nie musiałam się długo namawiać, bo i nieszczególnie się przed tym broniłam. Kilka kursów do piwnicy i byłam uzbrojona i gotowa do pracy. Szybko włączyłam świąteczny film (jestem na tyle dziwna, że dla mnie to „Hobbit: Pustkowie Smauga”) i zaczęłam :) W ciągu ubiegłego roku zmieniałam układ mebli tyle razy, że to aż nieprzyzwoite. Teraźniejszy wymagał wepchnięcia (dosłownie) choinki między ścianę, kanapę i kredens. Liczyłam się z tym, że kilka gałązek się nie zmieści, ale o dziwo choinka stanęła kompletna. Po rozmieszczeniu  światełek, wpadłam na pewien pomysł, który bardzo mi się spodobał i wydawał się łatwy i przyjemny. Miałam ochotę na lekko rustykalne ozdoby, ale nie chciałam wymieniać ozdób. Stąd pomysł zrobienia nowego łańcucha. Po dwóch godzinach, kilku metrach jutowego sznura, płachcie płótna i z kilkoma oparzeniami po gluegunie łańcuch był gotowy. Nie chcę wracać do tego ile nerwów kosztowało mnie wycięcie nieskończonej ilość trójkątów z materiału, a potem przyklejenie ich do sznurka. Było minęło, ale łańcuch zrobiony 😉 Zamiast gwiazdy szybko zawiązałam na czubku kokardę z resztek materiału i sznurka.

IMG_4761

Zawiesiłam trochę czerwonych, srebrnych i złotych bombek. Do tego kilka moich ulubionych ozdób – gliniane precelki, czerwony i srebrny jelonek, zimowa rękawica, cynamon, disco bombki i pachnąca podusia z reniferem :) Poza białymi gałęziami, powtykałam w drzewko czerwone kulki, a a niektórych gałązkach umocowałam żółte. Koniec końców byłam zadowolona z efektu. Jest troszkę tradycyjnie, troszkę rustykalnie, a dzięki gałązkom choinka zrobiła się pełniejsza.

Wybaczcie rozedrgane zdjęcie, ale późna pora i trzęsące się ręce nie sprzyjają robieniu zdjęć :)

IMG_4750

Do usłyszenia!

Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *